Obecny na stronie
Naszą witrynę przegląda teraz 4 gościStatystyki
Użytkowników : 1Pozycje : 190
Zasoby : 1
Odsłon : 175482
Archive
| Rachunki Krzywd |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| Czwartek, 08 Lipiec 2010 13:05 |
|
Rachunki Krzywd
Myślę że wiersz W. Broniewskiego będzie dobrym początkiem gdyż w tych kilku strofach jak w soczewce zawarte jest meritum jednego ludzkiego życia, życia o którym napisać trzeba by pamięć nie zginęła. Pod koniec Października 2009 roku w swojej skrzynce pocztowej e-mail znalazłem wiadomość następującej treści :
Witam. Mój pradziadek zginął pod Monte Cassino. Nazywał się Józef Leszczyński. Żyje natomiast jego syn, a mój dziadek- Janusz. Posiada on bardzo wiele pamiątek spod Monte Cassino- zdjęcia, pamiętniki. Te materiały mogą jeszcze bardziej wzbogacić Pana stronę. Czy ma Pan kontakt z jakąś rodziną poległego, który też walczył u boku Gen. Andersa? Byłyby to może cenne informacje dla dziadka, który cały czas żyje wspomnieniami i historią tamtej walki. Pozdrawiam Karolina Proć.
Z chęcią przyjąłem propozycję Pani Karoliny i oczekiwałem na kontakt z jej dziadkiem. Pan Janusz Leszczyński nie kazał zbyt długo czekać. W ślad za korespondencją wnuczki miałem możność dwukrotnie rozmawiać telefonicznie z synem poległego pod Monte Cassino Józefa Leszczyńskiego. W miesiąc później otrzymałem kopertę formatu A4 z dość pokaźnym materiałem. Już po wstępnej lekturze zawartości zorientowałem się że sprawa o której informuje mnie Pan Janusz ma szerszy wymiar i może dotyczyć wielu kresowych rodzin które wojna skazała na rozłąkę, poniewierkę, NKWD-owskie kazamaty, łagry i śmierć. Po tym wstępie pytanie : Czy naszego państwa, które z góra od 21 lat jest już pozbawione „braterskich więzów” wschodniego sąsiada, nie stać na gest zadośćuczynienia wszystkim tym którzy przeszli przez sowiecki raj?
Po pobycie w niewoli sowieckiej i powrocie do domu Pan Józef Leszczyński stawia się na wezwanie okupacyjnych władz sowieckich w Urzędzie Gminy w Szumowie, tutaj czekają na niego funkcjonariusze NKWD. Pan Józef zostaje przesłuchany, zatrzymany a następnie wywieziony do Śniadowa koło Łomży. Stamtąd trafia do więzienia w Łomży. Kolejny etap to więzienie w Białymstoku i wywózka w głąb ZSRR. Po mimo zabiegów żony, która czyniła starania aby dowiedzieć się o losach męża, ślad po Józefie Leszczyńskim zaginął.
Do domu Pani Stefanii, z Wielkiej Brytanii, nadesłane zostaje oficjalne zawiadomienie o śmierci męża w bitwie o Monte Cassino. Wraz z zawiadomieniem przesłano również depozyt po poległym i metrykę zgonu.
Nie chcąc wyważać otwartych drzwi w tej sprawie, posłużę się zamieszczonym w Gazecie Nowosolskiej z 18.06.2003r artykułem Pana Edwarda Gurbana pod tytułem „Nierówni wobec prawa?” który szczegółowo opisuje poczynania Pana Janusza Leszczyńskiego. „ W 1993 r syn Janusz podjął starania na rzecz poznania losów ojca. Archiwum Akt Nowych w Warszawie wydało mu zaświadczenie, że ojciec figuruje w aktach Rządu Emigracyjnego, jako obywatel polski w więzieniach sowieckich, w okresie marzec – czerwiec 1941. Z Instytutu Hovera w USA dowiedział się, że pod pozycją 1209 figuruje rodzina ojca jako wywieziona do Ałtajskiego Kraju. Zapis ten dowodzi, że po aresztowaniu ojca również rodzinę czekała wywózka. Nie stało się tak, bo zmieniła miejsce zamieszkania. Z Ministerstwa Obrony W. Brytanii Pan Janusz otrzymał rejestr służby wojskowej ojca ( chodzi tu zapewne o fotokopię Zeszytu Ewidencyjnego – przypisek J. Krasnodębski) Po zwolnieniu z łagru 26 września 1941 jeszcze do 31 marca 1942 r przebywał na terenie ZSRR. Z pism otrzymanych z Prokuratury Obwodu Grodno oraz Czerwonego Krzyża Federacji Rosyjskiej, dowiedział się , że aresztowanie ojca, a później represje, nastąpiły z powodów politycznych za uczestnictwo w antyradzieckiej organizacji powstańczej. Sprawę ojca Pana Janusza badała też Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu - Delegatura w Łomży. Oto jej ustalenia. Ojciec skazany 15 listopada 1940 r. na 8 lat pobytu w obozie poprawczo - pracowniczym Iwdelłag Obwodu Świerdłowskiego, zwolniony 26 września 1941, przebywał w ZSRR wolny do dnia 31 marca 1942r. Wstąpił do armii Andersa i zginął 14 maja 1944r pod Monte Cassino. Decyzją Prokuratury Obwodu Grodnieńskiego w dniu 26 kwietnia 1989 został zrehabilitowany. Janusz Leszczyński, mieszkaniec Nowej Soli, wraz z mieszkającą w USA siostrą, wystąpili do Sądu Wojewódzkiego w Zielonej Górze o zasądzenie od Skarbu Państwa odszkodowania jako zadośćuczynienie za poniesione szkody i doznaną krzywdę. Oto co napisał Pan Janusz: Stwierdzam że nie sposób zrekompensować żadnymi pieniędzmi tych strasznych przeżyć i warunków, w jakich żyliśmy po aresztowaniu ojca i jego śmierci, a następnie po śmierci matki. Na jej chorobę też z pewnością wpłynęły sprawy spowodowane przeżyciami związanymi z aresztowaniem i śmiercią ojca. W tym okresie i do pełnoletności poznaliśmy gorycz sieroctwa. Nawet najwyższe odszkodowanie nie wynagrodzi naszych strat i szkód. Widzę ojca jako Polaka i patriotę. Podjął już wtedy dzieło walki z najeźdźcą o niepodległość kraju. Po opuszczeniu łagrów zaciągnął się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, aby wyzwolić kraj, wrócić do Polski i do rodziny. Na mocy wyroku Sądu Wojewódzkiego, z dnia 23 marca 1999r. wniosek o odszkodowanie został oddalony, na podstawie ustawy z 23 lutego 1991roku , o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. W uzasadnieniu wyroku z którym Pan Janusz Leszczyński nie może się pogodzić, napisano: Józef Leszczyński był represjonowany z powodów politycznych za uczestnictwo w antyradzieckiej organizacji powstańczej. Niezbędnym jednak warunkiem przyznania odszkodowania na podstawie art. 8 jest również spełnienie przesłanek terytorialnych i czasowych. W myśl tego przepisu uprawnienia określone w art. 8 ustawy przysługują również osobom mieszkającym obecnie bądź w chwili śmierci w Polsce, represjonowanym przez radzieckie organa ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub organy pozasądowe, działające na obecnym terytorium Polski w okresie od dnia1 lipca 1944 do 31 grudnia 1956. Pan Janusz Leszczyński nie może zrozumieć, dlaczego odszkodowania otrzymały osoby (lub ich rodziny), represjonowane tylko w PRL, a nie otrzymały i nie nabyły tego prawa osoby i ich najbliższe rodziny za represje ze strony NKWD w latach 1939 -1941, zamieszkujące ziemie w granicach byłej II Rzeczpospolitej i obecnej III Rzeczpospolitej (białostockie, łomżyńskie). Rozmawiał już z wieloma parlamentarzystami, wysłał już wiele pism, ale jak do tej pory nie ma żadnej zmiany stanowiska w tej sprawie." Po przytoczeniu powyższego artykułu wracam do zamieszczonego na wstępie wiersza Władysława Broniewskiego. Jak widać, "nie wszystkie rachunki już zapłacono i nie wszystkim krzywdom zadośćuczyniono" chociaż krwi, polskiej krwi, ojciec Pana Janusza nie odmówił. Przywdział mundur w godzinie wrześniowej potrzeby, po powrocie z niewoli organizował zręby konspiracji, do wyrzeczenia się polskości nie zmusiły go kraty sowieckich więzień i katorżnicza praca w łagrach, ponownie przywdział mundur by złożyć daninę z życia hen daleko od ojczyzny na stokach montecassińskich gór. Słowa poety się wypełniły i to z naddatkiem. Nie jestem prawnikiem by zagłębiać się w legislacyjne kruczki ale śmiech mnie ogarnął pewnego razu gdy dowiedziałem się że całą gamę uprawnień kombatanckich przyznał sobie pewien dosyć wysoko postawiony urzędnik państwowy który jak się okazało był jeszcze w brzuchu matki gdy ta przechodziła gehennę obozu w Pruszkowie po upadku powstania w warszawskiego. Co ma powiedzieć, 79 - letni dziś Pan Janusz Leszczyński? Przestudiowanie materiału który nadesłał mi Pan Janusz oraz napisanie tego artykułu zajęło mi sporo czasu. Od pierwszej korespondencji do jego napisania upłynęło 8 miesięcy (listopad 2009 - lipiec 2010) za co serdecznie przepraszam Pana Janusza jak i jego rodzinę. Przeprosiny jak najbardziej na miejscu bo nie doczekała się jego publikacji mieszkająca w USA i niedawno zmarła siostra Pana Janusza. Jeszcze raz przepraszam za zwłokę. Pisząc te słowa mogę mieć tylko nadzieje że z polskim wymiarem sprawiedliwości nie będzie podobnie, gdyż niedługo po należne zadośćuczynienie nie będzie się miał kto upomnieć ale za to świętujących okrągłe rocznice oficjeli, w świetle kamer i aparatów fotograficznych będzie aż za nadto. Jacek Krasnodębski
DOKUMENTY I FOTOGRAFIE 1. Korespondencja do Pani Stefanii Leszczyńskiej z Polskiego Czerwonego Krzyża 1946-1947r. 2. Pismo do Pani Stefanii z Towarzystwa Pomocy Polakom - maj 1947r. 3. Pismo do Pani Stefanii z Towarzystwa Pomocy Polakom - sierpień 1947r. 4. Metryka Zgonu starszego strzelca Józefa Leszczyńskiego nadesłana z Londynu w 1947r. 5. Zaświadczenie wydane Panu Januszowi Leszczyńskiemu przez Archiwum Akt Nowych - czerwiec 1993r 6. Odpowiedź z Instytutu Muzeum gen. Sikorskiego w Londynie - wrzesień 1993r. 7. Fotokopia Spisu Rodzin Wojskowych Wywiezionych do ZSSR przesłana z Instytutu Hoovera w 1993r. 9. Fotokopia Spisu Rodzin Wojskowych Wywiezionych do ZSSR przesłana z Instytutu Hoovera w 1993r. 11. Pierwszy artykuł w Gazecie Nowosolskiej - listopad 1993r. 12. List Pani Kazimiery Janoty Bzowskiej ze Związku Karpatczyków 3DSK - październik 1994r 13. Pismo z Min. Spraw Zagranicznych Republiki Białoruskiej - styczeń 1997r. 14. Tłumaczenie pisma z Prokuratury Republiki Białoruskiej - wrzesień 1998r. 15. Tłumaczenie pisma z Czerwonego Krzyża Federacji Rosyjskiej - wrzesień 1998r.
|
| Zmieniony: Poniedziałek, 12 Lipiec 2010 10:47 |




